Co składa się na tradycyjną kuchnię góralską?

Nie ważne jaką formę górskiego wypoczynku preferujemy: narty i dalekie wędrówki, czy raczej spacery po urokliwych miasteczkach i wylegiwanie się w hotelowym spa, jest jedna rzecz, której powinniśmy poświęcić sporo uwagi: oryginalna kuchnia góralska. Poniżej znajdziesz krótki artykuł, dotyczący tego, jak wygląda tradycyjna kuchnia góralska. Przeczytaj go koniecznie!

Tradycyjna kuchnia góralska to....
Zacznijmy od tego, że kuchnia góralska to tradycyjna kuchnia rejonu Beskidów, Tatr i Podhala, czyli kuchnia twardych ludzi, wypracowana na podstawie doświadczeń z trudnymi górskimi warunkami, kuchni surowa, konkretna, nieco siermiężna – ale przecież tak głęboko przesiąknięta specyficznym folklorem, zabarwiona lokalnym kolorytem i fantazją, a przede wszystkim tak niezwykle smaczna i interesująca. Nie ma tu miejsca na nudę - z prostych składników wyczarowuje się potrawy wyrafinowane na jedyny w swoim rodzaju sposób, niezwykle smaczne i obowiązkowo sycące.

Jak znaleźć dobrą knajpę, która serwuje prawdziwe, góralskie jedzenie?
Przede wszystkim pamiętaj o tym, że zasada numer jeden jeśli chodzi o odkrywanie niepospolitych, oryginalnych smaków brzmi: Zejdź z utartych szlaków. Tylko dzięki temu unikniemy monotonii menu oferowanego w identycznych w gruncie rzeczy „tradycyjnych gospodach” rozsypanych gęsto w najmodniejszych miejscach i fast-foodowych wynalazków typu Góral Burger, a także… horrendalnych cen jedzenia – prawdziwej plagi zniechęcającej turystów do zapoznawania się z lokalnymi kulinarnymi tradycjami. W związku z tym szukajmy karczm i knajpek najlepiej kilka kilometrów poza obrębem kurortów i turystycznych mekk, a już na pewno trzymajmy się z dala od modnych deptaków. Zazwyczaj te warte uwagi miejsca bywają trudniej dostępne, mniej efektowne i nie tak oblegane (to wielki plus dla zmęczonych tłumem), ale ich klimat jest często niepowtarzalny i autentyczny, a jedzenie może okazać się czystą poezją. Rzecz jasna takie eksperymenty zawsze obarczone są ryzykiem błędu, ale jeśli uzbroimy się w intuicję, mamy ogromną szansę na odkrycie absolutnie genialnych miejsc, które na stałe zajmą miejsce na naszej kulinarnej mapie. Zasada numer dwa brzmi: Kieruj się tam, gdzie jadają tubylcy. Ta zasada obowiązuje wszędzie – od egzotycznych krajów po podhalańskie wsie.

A co na deser?
Góralskie ciasta to prawdziwy kawał kulinarnej tradycji. Jabłkowy strudel z Podbeskidzia po prostu rozpływa się w ustach, ciastka ze szpyrek są kruche i delikatne, pierniki żywieckie cieszą nie tylko podniebienie, ale także oko swymi bogatymi zdobieniami. Spróbujmy też niewiarygodnie puszystych herbata-po-goralskuziemniaczanych pączków, wiślańskiego kołacza ze syre (z serem) i bombolków z miodem.